Wiosenne porządki czas zacząć

1

— Czyli jak uwolnić dodatkowe pokłady energii i zrobić miejsce na więcej?

Właśnie zaczął się maj. Wiosna już na dobre rozszalała się wokół nas i wszystko budzi się do życia. Natura wie, jak przygotować się do zmian. A jak z tym jest u nas?

Zagracone piwnice, mieszkania i garaże, w których trzymamy wszystko, co „może się kiedyś przydać”. Nie jesteś w stanie się dobrze rozpędzić, aby nie przewrócić się o jakieś „niezbędne” graty, nieużywane od lat.

Co gorsza, taki sam bałagan mamy w sieciach społecznościowych. Zbierając setki, jak nie tysiące sztucznych „znajomych”, o których istnieniu już dawno zapomnieliśmy lub ze wzajemnością mamy ich w głębokim poważaniu. Co lepsi z nich, odzywają się od czasu do czasu, by przypomnieć Ci, że to, co robisz, jest głupie i na pewno Ci się nie uda, robiąc więcej szkody, niż pożytku.

Najwyższy czas posprzątać ten bałagan. Właśnie wdrażam w życie kilka prostych zasad, które możliwe, że Tobie również się przydadzą we wiosennych porządkach.

Posprzątaj siebie, zanim zabierzesz się za swoje otoczenie

Jakiekolwiek porządki należy zacząć od własnej głowy. To właśnie tam siedzą te wszystkie bzdury, którymi karmimy się latami. Przekonania, że wszystkie rzeczy – „mogą się przydać” lub „musisz je mieć”.

Kupujemy śmieci, które użyjemy raz lub wcale, a później walają się po kontach. Gadżety, płyty z obejrzanymi filmami, grami czy muzyką lub inne rzeczy kurzą się na półkach. Mimo że nigdy więcej nie sięgniemy po nie ponownie, to jednak od czasu do czasu, obdarowujemy je uczuciem, kiedy mozolnie ścieramy z nich kurz i przekładamy z miejsca na miejsce.

Podstawową przeszkodą jest potrzeba posiadania tych wszystkich rzeczy na własność. Muszę to mieć. Musi to być moje. No po prostu musi! Tylko po co, skoro i tak z tego nie korzystasz? Powiesz, że przecież lepiej jest mieć swoje, niż pożyczać. Czy jednak aby na pewno?

Prosta różnica między własnością a dostępem

Dzisiejszy świat się zmienił i pozwala na dużo większą elastyczność. Możesz mieć dostęp do wielu rzeczy, bez konsekwencji ich posiadania.

Weźmy np. dom lub mieszkanie. Masz dwie opcje korzystania z nich: kupić lub wynająć.

Znam mnóstwo osób, które w młodym wieku zapożyczyły się na okres 20-30 lat na swoje cztery kąty. Ciekawe jest to, że większość z nich jeszcze nawet nie przeżyła takiego okresu, a jednak pakują się w takie zobowiązania.

Wszystko ładnie pięknie, tylko wyobraź teraz, że pojawia się świetna opcja zmiany miejsca zamieszkania — nowa praca, nowy biznes lub po prostu będziesz mieć dość jednego miejsca po pewnym czasie. Albo w drugą stronę. Tracisz źródło utrzymania i nie stać Cię już na utrzymanie tak dużego domu czy mieszkania. Co wtedy?

Twoja chęć posiadania staje się kulą u nogi i musisz coś z nią zrobić. Najczęściej w takiej sytuacji tracimy pojawiające się szansę lub wpadamy w stan przypominający depresję z powodu utraty naszej własności.

Przy wynajmie nie ma takiego problemu. Rozliczasz się z osobą, od której wynajmowałeś lokal, dziękujecie sobie za współpracę i jedziesz dalej. Przenosisz się tam, gdzie chcesz.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie mam zamiaru wchodzić w kwestie możliwości wynajmu nieruchomości, problemów z lokatorami, czy pozytywnych lub negatywnych konsekwencji takiego wyboru, bo nie jest to tematem tego artykułu.

Nie mówię też o spełnieniu marzeń o własnych czterech ścianach, bo o ile faktycznie jest to Twoje marzenie, to według mnie, właśnie po to żyjesz, aby je zrealizować.

Mówię o sytuacji, w której nie wiesz, co chcesz robić i gdzie będziesz za miesiąc, rok czy pięć lat. Kiedy nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie – „Co ja chcę w życiu robić?”, to przywiązujesz sobie betonową kulę do nogi i blokujesz swoje możliwości na wiele, wiele lat.

Wbij sobie do głowy, że posiadanie, wiąże się z odpowiedzialnością utrzymania tych rzeczy. Czasem trzeba posprzątać, czasem opłacić, a czasem znaleźć więcej miejsca na ich magazynowanie.

Okazuje się, że bardzo często, te rzeczy są totalnie zbędne i można bardzo łatwo pozbyć się problemu.

Potęga dostępu

Dobrym przykładem różnicy między dostępem a posiadaniem są samochody. Kupując nowy samochód, nie dość, że wydajesz sporą ilości pieniędzy lub zadłużasz się na kilka lat, to masz na głowie dodatkowe atrakcje, takie jak: przeglądy, ubezpieczenia, serwisowanie i spadek wartości pojazdu. A jak Ci się znudzi, to musisz jeszcze znaleźć kogoś, kto łaskawie go od Ciebie odkupi.

Zamiast tego, możesz skorzystać z wynajmu lub leasingu z wysokim wykupem (np. Smart Plan w Toyocie). Taki model sprawia, że martwisz się tylko o to, czy masz paliwo w baku, a gdy Ci się znudzi po 2-3 latach, to wymieniasz go na nowy, oddając stary lub możesz go sobie wykupić, jeżeli bardzo się z nim związałeś — tylko po co, jak możesz zamienić go na inny i doświadczyć innych wrażeń?

Dam Ci lepszy przykład. Załóżmy, że maży Ci się czerwone Ferrari (lub dowolny inny super wózek) o wartości 2 mln zł. Pomyśl, ile musisz pracować, aby je kupić? A co by było, gdyby po tygodniu zabawy, okazało się, że to nie to, czego szukasz?

Na pierwszej lepszej stronie, która oferuje wynajem Ferrari w Polsce (na Słowacji podobno jest dużo taniej) znajduje się takie opcje jak: 6 900 zł za wypożyczenie samochodu na weekend z limitem 500 km lub za 19 900 zł możesz nim jeździć przez cały miesiąc z limitem 2 000 km 🙂

Do takiej zabawy należy jeszcze doliczyć 15 000 zł zwrotnej kaucji i bum — jesteś kierowcą Ferrari. Gdyby dobrze poszukać, można by spokojnie zjechać z tej ceny.

Wiem, że kiedy patrzy się na takie liczby, to one nic nie mówią, dlatego wyobraź sobie, że zamiast kupować wymarzone Ferrari, to przez 8 lat, co miesiąc możesz jeździć innym modelem! A podliczając wszystko i tak zapłacisz mniej, niż gdybyś go kupił. Do tego pomyśl, czy przez te 8 lat (2 922 dni) nie znudziłby Ci ten samochód?

Przykład domu i samochodu, może brzmi dla Ciebie trochę abstrakcyjnie, ale dokładnie tę samą zasadę można zastosować praktycznie do wszystkiego.

Płyty z filmami możesz zamienić na dostęp do serwisów VOD, a płyty z muzyką na aplikacje takie jak Spotify, które umożliwiają dostęp do każdej muzyki, jaka została nagrana.

W obu przypadkach miesięczny abonament za dostęp będzie niższy niż cena jednej dobrej płyty kupionej w sklepie. A co najlepsze — to wszystko możesz mieć legalnie, bez okradania ludzi, którzy ciężko pracowali, abyś mógł się tym cieszyć.

To tylko kilka przykładów. Nie mówię już o wyjściowych ciuchach, kurortach wypoczynkowych czy innych rzeczach, do których każdy może mieć dostęp, bez zagracania swojej przestrzeni.

Przywiązanie + Sentyment = Ograniczenie

Do wielu przedmiotów, które utrudniają nam codzienne życie, mimo wszystko czujemy ogromne przywiązanie. Tak, tak, utrudniają. Zastanów się. O ile więcej byś miał czasu, gdybyś nie musiał sprzątać tych wszystkich zakurzonych gratów?

Ciągłe przekładanie z miejsca na miejsce. Zawalanie piwnic, garaży czy strychów, a w konsekwencji przeprowadzka do większego domu, gdy już te wszystkie rzeczy nie są w stanie się zmieścić w starym. To wszystko pożera mnóstwo energii i jest niesamowicie męczące.

Możliwe, że czujesz, że trzeba coś z tym zrobić, ale nie robisz nic, bo przecież „może się to jeszcze przydać” albo „kto by to chciał”.

Jest prosty sposób, aby wyleczyć się z tego myślenia. Zapakuj wszystkie rzeczy do kartonów i postaw je przy drzwiach. Jeżeli przez tydzień czegoś z nich nie wyciągniesz, to jest duża szansa, że nie zrobisz tego nigdy.

Wszystkie rzeczy, które zostały w kartonach, zabierają tylko Twoją przestrzeń i blokują miejsce nie tylko na nowe rzeczy, ale również na nowe doświadczenia.

Pozbądź się tego wszystkiego. Wystaw na Allegro, OLXie, grupach zakupowych na Facebooku lub podaruj komuś w prezencie. Ktoś się ucieszy, a Ty zobaczysz, o ile będzie Ci lżej.

Społecznościowy bałagan

Tona niepotrzebnych rzeczy to nie wszystko. Te sam bałagan panuje na portalach społecznościowych, z których korzystasz.

Zrób prosty test. Wejdź na Facebooka, czy co tam lubisz i sprawdź, ilu masz tam aktualnie znajomych?

Zastanów się, z iloma osobami tak naprawdę utrzymujesz kontakt? Następnie zadaj sobie proste pytanie — czy z tymi osobami chciałbym wybrać się na piwo/spacer/obiad/cokolwiek w ciągu najbliższego kwartału lub roku?

Ile teraz wyszło Ci osób, z którymi chcesz faktycznie utrzymywać kontakt? Brutalna prawda jest taka, że mając setki sztucznych „znajomych”, nie masz miejsca na tych prawdziwych.

Co gorsza, część z nich ma masochistyczne zapędy do hejtowania wszystkiego, co tylko zrobisz, bez zastanowienia się nad tym. A najlepsi są ci, którzy pod pozorem troski o Ciebie, mówią Ci, co masz robić, kiedy nie mają na ten temat bladego pojęcia.

Musisz sobie zdawać sprawę z jednej bardzo ważnej rzeczy:

„Jesteś wypadkową 5 osób, z którymi spędzasz najwięcej czasu”.
– Jim Rohn

Zadbaj o to, kim się otaczasz, od kogo się uczysz i kogo słuchasz. Zdecydowanie lepiej jest żyć samotnie, niż otaczać się ludźmi, którzy ciągną Cię w dół, zamiast popychać do góry.

Kreuj swój świat i ucinaj wszystkie toksyczne relacje. Zastąp wszystko wiedzących pajaców, na ekspertów, za którymi stoi doświadczenie i tysiące popełnionych błędów, których Ty możesz dzięki nim uniknąć.

Zrób miejsce dla wartościowych ludzi, bo reszta i tak ma Cię w dupie.

Sprzątanie to proces ciągły i powtarzalny

Miej świadomość, że jeżeli zagracałeś się przez ostatnie lata, to sprzątanie trochę Ci zajmie. Jak ze wszystkim — najtrudniej jest zacząć, a później już idzie z górki.

Nie dziw się. Poświęciłeś kilka lub kilkanaście lat na magazynowanie tego wszystkiego, a teraz chcesz się wszystkiego pozbyć w jedno popołudnie?

Może przyda Ci się porównanie tego, do startu rakiety w kosmos. Kiedy rakieta rusza, by oderwać się od ziemi, zużywa 90% dostępnego paliwa na start, a pozostałe 10% wystarcza, by dolecieć do celu.

Przygotuj się więc dobrze i zaplanuj, co zrobisz najpierw. Następnie krok po kroku realizuj swój plan. Olej to, że ktoś może się na Ciebie obrazić. To jest Twoje życie i Ty jesteś w nim najważniejszy.

Kiedy już skończysz, poczujesz ogromną ulgę, a utrzymanie tego porządku będzie o wiele szybsze i łatwiejsze, o ile znów się nie zapuścisz.

Ja w chwili kiedy piszę ten artykuł mam mnóstwo rzeczy, których zamierzam się pozbyć oraz 1 143 znajomych na Facebooku, z którymi z większością nie rozmawiałem do lat lub nie mam pojęcia, kim są Ci ludzie.

Mój nowy porządek w mediach społecznościowych

Wiosenne porządki w mediach społecznościowych zacząłem od Instagrama i Facebooka. Znajdziesz mnie w następujących miejscach:

  1. Mój prywatny profil na Facebooku
  2. Funpage Dom Aloesu na Facebooku
  3. Dom Aloesu na Instagramie
  4. Kanał Dom Aloesu na YouTube

Dom Aloesu znajdziesz też na Snapchacie, Twitterze czy Linkedin jednak tu jestem zdecydowanie rzadziej.

Podsumowując:

  1. Pozbądź się wszystkich niepotrzebnych rzeczy, by zrobić miejsce na nowe.
  2. Dostęp daje o wiele więcej korzyści niż posiadanie czegoś na własność.
  3. Posprzątaj swoje sieci społecznościowe ze sztucznych „znajomych”, hejterów i tych, którzy świadomie lub nie blokują Twój rozwój.
  4. Otwórz się na nowe możliwości, doświadczenia i pozytywne relacje.
  5. Dbaj o swoje otoczenie regularnie i nie dopuszczaj do niego szkodników.

Koniecznie daj mi znać, jakie masz przemyślenia na temat wiosennego sprzątania oraz podziel się efektami, jakie uzyskasz po pozbyciu się balastu.

Życzę Ci wspaniałej majówki i do zobaczenia gdzieś na świecie!

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera, aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach pokazujących jak zarabiać dodatkowe pieniądze i oszczędzać na produktach codziennych.
Nikomu nie ujawnię Twojego adresu!

Twoje imię
Twój adres E-mail
  • Maciej Rachuna

    Z jednym wątkiem się nie zgodzę. Własne mieszkanie jest pewnym aktywem, ale jak każde aktywa mogą tracić na wartości i mogą zyskiwać. Jest to dobre „zamrożenie” gotówki na przyszłość. Własne mieszkanie nie musi być kulą u nogi, zawsze możesz przeprowadzić się do innego miasta, a swoje mieszkanie wynająć. Wtedy Twoje mieszkanie jest pewnym źródłem dochodu. Patrząc na perspektywę emerytury, po spłaceniu tego 30 letniego kredytu, przyjdzie mi pewnie odwrócić kredyt, ale zawsze będzie z czego te pieniądze wydobyć.

    Pomijając aspekt ekonomiczny. Mieszkanie jest taką psychologiczną otchłanią, gdzie każdy z uśmiechem chce wracać do własnego mieszkania. Poczucie tego, że jest ono Twoje i możesz urządzić po swojemu, wyremontować włożyć w wystrój swoje serce, natomiast w sytuacji wynajętego, raczej to jest nie możliwe. Pozostaje jeszcze ciche oczekiwanie, że gdy będziesz czuł się dobrze w wynajętym mieszkaniu, przyjdzie taki dzień, że będziesz miał 30 dni na jego opuszczenie. Ile radości daje mi moje własne mieszkanie, że przychodzę i codziennie ustrajam je po swojemu.

    Co do marzeń zgadzam się z Tobą. Najpiękniejsze wg mnie marzenia, które zrealizowałem to miesiące pracy by je zrealizować. Od gromadzenia funduszu to planowania i realizacja marzenia. Jeżeli ta realizacja marzenia rozłożona jest w dłuższym okresie czasu, człowiek zadaje sobie pytanie, czy na pewno warto? Wiele razy sobie odpuściłem, bo zrozumiałem, że nacieszę się przez 3-5 dni a potem odłożę na pułkę. Czasem dochodziło do tego, że koniecznie chcę swoje marzenie zrealizować, mimo, że jest głupie, ale chcę spróbować. Wtedy realizowałem je w sposób mało dla mnie kosztowny.

    Przykład z ręki, chciałem bawić się w fotografa, mogłem wydać na sprzęt kilka dobrych tysięcy po to by pobawić się profesjonalnym sprzętem, ale stwierdziłem, że kupie sobie jakiś mini zestaw używany, bo jak mi się znudzi, to nie wydam masę pieniędzy na to by był to zbieracz kurzu. Po pewnym czasie nabywając doświadczeń, zrozumiałem, że to jest słaby sprzęt i na moje potrzeby przydałby się nowszy. Stwierdziłem, że szkoda pakować pieniądze po to by miał kilka modeli lepszy sprzęt. Fakt szybkość i ostrość dawała w kość, ale nauczyłem się wyciągać z niego 110% jego możliwości. Później zapał do fotografowania ostygł, a mam w miarę porządny sprzęt i trochę wiedzy 🙂

    Skupiając się na gratach i niepotrzebnych rzeczy, zadawałem sobie pytanie skąd we mnie ta krew zbierania złomu? Wydaje mi się, że odziedziczyliśmy to z czasów PRL, gdzie niczego nie było i wszystko można użyć wiele razy i na miliony różnych sposobów. Dziś, żyjemy w dobie gdzie wszystko jest, ale nawyk pozostał.